wtorek, 30 maja 2017

Coś lekkiego, czyli Nivea Care

Praktycznie codziennie odwiedza mnie kurier bądź pracownik poczty polskiej. Zawsze paczki, które otwieram, rozpakowuję z takim samym, mocnym zaangażowaniem. Mimo że odbieram ich dużo, to każda przesyłka cieszy mnie za każdym razem tak samo mocno. Jednak paczka, w której była nowość od Nivea - Care lekki krem przeciwzmarszczkowy wywarła na mnie mega pozytywne emocje. Otwierając karton, wyskoczył balonik nadmuchany helem z uroczymi piórkami w środku, po uniesieniu w górę wyłonił się zaczepiony na końcu krem.

Krem, o którym mowa to Lekki Krem Przeciwzmarszczkowy NIVEA Care, zawierający hydrowoski, pozostawi Twoją cerę gładką w dotyku i to bez uczucia lepkości! Zawarta w nim witamina E oraz filtry UV zadbają o Twój piękny, młody wygląd. Krem zaskoczył mnie pozytywnie swoją lekkością - idealna opcja na zbliżające się lato. Głęboko odżywia i szybko się wchłania nie pozostawiając filmu na skórze. Jego zapach sprawia, że krem bez obaw nadaje się idealnie dla mężczyzn. Poleciłam go mojemu, jeszcze narzeczonemu - bo za 4 dni będzie już moim mężem. Mikołaj zachwycony działaniem kremu podbiera mi go i widzę, jak w mgnieniu oka znika z opakowania. Może przestanę już kupować mu jego ulubiony krem Nivea for Men Q10 Energy Crem i razem przerzucimy się na Nivea Care? Kto wie :)

Nigdy nie byłam przekonana do marki Nivea, zazwyczaj sięgałam tylko po ich żel pod prysznic i po dezodorant. Po lekkim krem przeciwzmarszczkowym Nivea Care zmieniam całkowicie nastawienie do marki Nivea. Taki krem z serii Nivea Care powinna mieć przy sobie każda kobieta, szczególnie latem. Wiecie, że jest dostępny również NIVEA Care Lekki Krem Łagodzący i NIVEA Care Lekki Krem Odżywczy, więc możecie wybrać idealny dla siebie.
Nivea Care lekki krem przeciwzmarszczkowy, NIVEA Care Lekki Krem Łagodzący, NIVEA Care Lekki Krem Odżywczy, lekki krem, krem nivea, krem odżywczy, krem przeciwzmarszczkowy, krem łagodzący, krem na podrażnienia, krem dla mężczyzn, nivea for men q10, beauty,

niedziela, 28 maja 2017

Stylizacja z second hand, czyli crop top i spódnica.

Jeans jest zdecydowanie hitem lata 2017 i zapewne będzie królował również w 2018 roku. Swoją spódniczkę wyhaczyłam na jednej z aukcji internetowych. Wylicytowałam to cudo na allegro za 25 zł. Cena śmieszna jak na spódniczkę nową z metką marki Lee Cooper. Tą stylizacją otwieram sezon letnich setów. To był mój pierwszy raz w tym roku, gdzie odkryłam całkowicie nogi, które dzięki depilacji w depicenter są jedwabiście gładkie.

Jeansową mini spódniczkę zestawiłam z kwiecistą, czerwoną bluzką crop top, którą również udało mi się kupić wyjątkowo tanio w sklepie z używaną odzieżą - blackolivestudio. Ostatnio coraz częściej szperam w takich sklepach w celu szukania niespotykanych perełek w zaskakujących niskich cenach. Średnio raz w tygodniu składam zamówienie za około 100 zł, za tą kwotę udaje mi się kupić czasami aż 3/4 rzeczy. Mam pewność, że w sieciówkach takich nie znajdziecie :). Śledzę kilka takich sklepów, jednym z nich jest właśnie blackolivestudio. Charakteryzują go znakomite marki w super cenach. Trafia się tam również dużo rzeczy w małych rozmiarach, idealnych dla mnie.

Wracając do stylizacji, to szałową górę i jeansowy dół połączyłam ze stonowanymi cielistymi czółenkami idealnymi na lato, a to za sprawą odkrytej pięty i silikonowych wstawek, prezentujących stopę. Buty Mateo Palazzo skradły moje serce. Miałam je już ubrane na komunii mojej siostry i były wręcz mega wygodne. Skórzane czółenka dodatkowo swoim kolorem optycznie wydłużają stopę, co w moim przypadku jest bardzo ważne. Całą stylizację kończy moja nowa torebka listonoszka, a mowa tutaj o cacku Armani Jeans z nucelle. Idealna na wieczór, jak i na co dzień. Jestem nią zachwycona. Towarzyszyła mi już na wieczorze panieńskim, tak samo jak bransoletka Paul Hawitt, z którą nie nie rozstaję odkąd założyłam ją pierwszy raz.
buty palazzo, buty mateo, bransoletka paul hewitt, time and more, zegarki cluse, torebka armani, markowe torebki, fashion, second hand online, odzież używana,

środa, 24 maja 2017

Co sprawiło, że moje włosy są takie długie?

Zapewne część z Was już zauważyła jak w ostatnim czasie urosły mi włosy. To nie był jakiś magiczny środek, lecz między innymi brak wizyt u fryzjera i Halier. Ostatni raz podcinałam włosy we wrześniu. Moja praca pozwala mi jechać do fryzjera tylko w weekendy, mój fryzjera niestety akurat soboty ma bardzo zajęte i czas oczekiwania  na te dni jest bardzo długi. Mam tak, że, jak sobie zaplanuję ścinanie włosów, to chce, aby to było już, teraz, a nie za miesiąc czy półtora. I dlatego też moje włosy są obecnie takiej, a nie innej długości. Przyznam szczerze, że zaczyna mnie już to męczyć, dlatego zaraz po ślubie skrócę je o jakieś 15 cm. 

Ale powracająca do długich włosów, to ogromnym minusem jest ich pielęgnacja. Mycie nie trwa 5 minut, suszenie tym bardziej, a rozpuszczanie już staję się męczące. Takie długie włosy wymagają kompleksowej pielęgnacji, którą prezentuję w dzisiejszym wpisie. Mowa o marce Halier. Nie jestem ufna suplementom diety, wiadomo to tylko wspomagacz, jednak w tym przypadku zaryzykowałam i okazało się, że kapsułki są produktem poprawiającym kondycję nie tylko moich włosów, ale także skóry i paznokci. Zawarte w kapsułkach składniki uelastyczniają i wzmacniają strukturę włosa, powstrzymując ich łamliwość, rozdwajanie i wypadanie oraz wspomagają wzrost włosów. Efekty widzę i powoli już mam dosyć tej burzy włosów na głowie :). Nic się nie wykrusza, nie łamie, tylko nadal rosną, widząc nowe włosy.

Halier podchodzimy kompleksowo, czyli nie tylko od środka, ale i od zewnątrz. Produkty, których używałam od zewnątrz to odżywka i szampon Fortesse. Szampon dobrze się pieni, jest gęsty i według mnie, przy moich długich włosach wydajny. Uwielbiam produkty, które ułatwiają rozczesywanie, a taki właśnie jest ten szampon o odżywka, która dodatkowo zmiękcza i nawilża włosy i nadaje blasku. Kiedy zanurzam włosy w wodzie, aby zmyć z nich odżywkę - stają się mięciutkie i delikatne.
beauty, halier, hairvity, tabletki na skóre, tabletki na włosy, tabletki na paznokcie, szampon na porost włosów, fortesse,

sobota, 20 maja 2017

Zrobiłam makijaż permanentny brwi - metoda cienia

Makijaż permanentny brwi kusił mnie już długi czas. Zawsze marzyłam o tym, aby po przebudzeniu rano jak najmniej czasu spędzać przed lustrem. W poprzednim wpisie pisałam o cudownych kosmetykach BANDI, dzięki którym makijaż nie jest mi już potrzebny. Więc mój cel jak widać, został osiągnięty. W salonie kosmetycznym Perła, który znajduje się niedaleko mojego miejsca pracy, na ulicy Głogowskiej 168A w Poznaniu możemy wykonać również zabiegi na twarzy, ciało, dłonie oraz stopy. 

Przesympatyczna Pani z salonu kosmetycznego Perła, poleciła mi - przy moich brwiach makijaż permanentny metodą cienia. Microblading - metoda piórkowa jest zdecydowanie polecana w przypadku braku jakichkolwiek włosków, w moim przypadku było ich dużo, dlatego wspólnie podjęłyśmy decyzję o metodzie cienia. Makijaż permanentny wykonałam już miesiąc temu, jestem już nawet po poprawce, jednak z wpisem czekałam do efektu finalnego, który prezentuję na końcu zdjęć. Główną część makijażu permanentnego trwały pomiary i rysunek techniczny brwi, który sprawił, że brwi wyszły symetryczne. Najmniej czasu zajęło samo nanoszenie barwnika. Po każdym nałożeniu brwi były smarowane produktem znieczulającym, dlatego sam zabieg nie był bolesny.

Po zabiegu ujrzałam piękne brwi, które nie wymagały żadnej ingerencji pomadki do brwi czy innych produktów do ich makijażu. Umówiłam się na korektę i od razu mogłam wyjść do ludzi. Nie miałam żadnego zaczerwienienia. Po zabiegu musiałam smarować brwi kremem alantan plus, które trwało tylko kilka dni. Z czystym sumieniem polecam wykonanie makijażu permanentnego brwi. Nie muszę się już martwić o to, czy pobrudzę koszulkę mojego faceta bądź wykonam brwi asymetryczne, czy za mocne. Wstaję rano, przemywam twarz, nakładam ulubiony krem i bez makijażu jestem gotowa do działania.
BANDI, perła, poznań, salon kosmetyczny, makijaż permanentny metoda cienia, makijaż permanentny metoda piórkowa, makijaż permanentny microblading, beauty, brwi poznań,

środa, 17 maja 2017

Zdrowa cera z BANDI sebo care najlepszym makijażem

Naszym najlepszym makijażem jest zdrowa, zadbana skóra. Odkąd używam serii sebo care, bez problemu wychodzę z domu bez makijażu i w takiej wersji widzicie mnie dzisiaj na blogu. BANDI i ich nowa seria sebo care to linia kosmetyków przeznaczona do pielęgnacji cery mieszanej i przetłuszczającej się. Sebo Care to pierwsze polskie kosmetyki zawierające składnik PMF - Faktor Ochrony Nawilżenia, który jest odpowiedzialny za efekt nieskazitelnie pięknej cery. To jeden z najbardziej pożądanych i cenionych składników przez Azjatki, które słyną z dbałości o wygląd, a ich piękne cery są podziwiane na całym świecie. 

Skuszona ciekawym opisem producent i zachęcona poprzednimi wyjątkowo skutecznymi kosmetykami BANDI - miałam serię C White i Anti Acne, były cudowne. Postanowiłam sięgnąć po serię sebo care. Klasycznie wybrałam krem na dzień, w tym przypadku chodzi o PMF Ochronny krem nawilżający SPF 20 i PMF POREfectionist Emulsja zmniejszająca pory. Oba produkty zapakowane są w wygodne buteleczki z pompką. Mają delikatny zapach, który nie jest uciążliwy - mi akurat bardzo przypadł do gustu. Krem ochronny świetnie nadaje się pod podkład, idealnie trzyma dzięki formule „under make up”. Już po kilku użyciach zauważyłam poprawę sebum oraz redukcji przebarwień. Lekka, niebieląca formuła kremu łączy w sobie ochronę przed szkodliwym działaniem promieni UV z aktywną pielęgnacją i matowym wykończeniem. Emulsja zmniejszająca pory idealnie wygładza skórę, wyjątkowo nawilża i oczywiście zmniejsza pory, pozostawia uczucie delikatnej i aksamitnej w dotyku skóry.

Marka BANDI jak zwykle mnie nie zawiodła. Wypuściła na rynek kolejny hicior. Seria sebo care sprawi, że nasza skóra pokocha markę BANDI bezwarunkowo. Według mnie to mistrzowskie kosmetyki do pielęgnacji idealne właśnie na lato, gdy nasza skóra może płatać nam figle w postaci przetłuszczania się od upalnych dni. Mimo matowienia nie wysusza, a wręcz zostawia skórę nawilżoną i gładką. Jak widać, makijaż nie jest mi zupełnie potrzebny. 
bandi, sebo care, anti acne, ochronny krem, emulsja, pory, zmniejszająca pory, cera mieszana, cera tłusta, pielęgnacja cery mieszanej, kosmetyki bandi, beauty, bez makijażu,

sobota, 13 maja 2017

Stylizacja dla niej i dla niego: kontrast kolorów i fasonów

Wiosna to czas energetyzujący kolorów i odrodzenia. Do życia budzi się nie tylko natura, ale również moja garderoba. Zazwyczaj wtedy porzucam czerń na rzecz mocnych, soczystych barw. Wybierając dzisiejszy zestaw, kierowałam się wyjątkową, wiosenną kolekcją Orsay. Połączenie granatu z żółtym? Nigdy nie sądziłam, że te dwa kolory przełamane bielą będą razem ze sobą tak świetnie wyglądać. Do tego zestawienia zainspirowała mnie kolekcja, którą widziałam na wieszakach w Orsay, a dokładnie chodzi o sposób rozwieszenia rzeczy w sklepie. Gdy zauważyłam te soczyste, żółte kolory obok kolekcji typowo marynarskiej pomyślałam, że może warto je połączyć razem. Nie byłabym sobą, gdybym nie wybrała błyszczących dodatków. Postawiłam na chromowane szpilki. Co myślicie o tych butach? Osobiście jestem nimi zachwycona i mam w swojej kolekcji jeszcze złote. 

Moja wersja, w której się zaprezentowałam, jest bardziej formalna i tworzy kontrast z typowo luźnym zestawem, na jaki zdecydował się Mikołaj. Mikołaj uwielbia basickowe rzeczy - gładkie koszulki i rzeczy pozbawione jakichkolwiek nadruków. Jest fanem klasyki i prostoty. Jednak czasami fajnie porzucić koszule na rzecz wygodnej bluzy i spodni typu jogger, które upolowaliśmy w Diverse. Całość kontrastuje z moim zestawem nie tylko fasonem, ale również kolorami. Mikołaj postawił na czerń! Przy jego karnacji takie ciemne kolory spisują się idealnie. Całość tego komfortowego setu kończą sportowe buty Reebok Classic i torba Tommiego Hilfigera, do której zazwyczaj wrzuca portfel i telefon, ponieważ jak komfort to na całego - nie każdy czuje się dobrze z wypchanymi kieszeniami.

Moja stylizacja w całości pochodzi ze sklepu Orsay i ich najnowszej kolekcji, natomiast Mikołaj zaprezentował kolekcję Diverse. Wiecie, że ta stylizacja została wykonana na potrzeby marki Auchan i można ją oglądać już od tygodnia na blogu ogólnopolskim blogu Centrów Handlowych Auchan - Oshopping Blog. 
fashion, orsay, wiosna, lato, diverse, reebok classic leather, reebok, białe spodnie orsay, koszula orsay, marynarka granatowa, marynarka orsay, bluza, szpilki metaliczne, chromowane szpilki, torebka orsay, poznań auchan, orsay poznań,

środa, 10 maja 2017

Kosmetyki L'oreal czyli tusz, podkład, puder, pomadki i wiele innych.

Kosmetyki Loreal goszczą w mojej toaletce już ud dłuższego czasu. Na pierwszym miejscu oczywiście stawiam ich tusze. Uwielbiam każdy z silikonową szczoteczką. Loreal true match również podbił moje serce i używam go w kolorze N1 jako korektora na problematyczne miejsca. Eyelinery używam rzadziej, ale zazwyczaj sięgam po te z Loreal. Za to moje usta wielbią pomadki Color Riche w soczystych kolorach.

Kilka dni temu otrzymałam bogate pudełeczko od Loreal, które zawierało zarówno nowości, jak i typowe bestsellery marki. Zapakowane po brzegi pudełeczko mieściło wszystkie kosmetyki niezbędne do wykonania makijażu. Moją uwagę szczególnie zwrócił róż w pięknym, brzoskwiniowym kolorze, a mowa o Sculpt Blush w odcieniu nude beige. Ta 3 kolorowa paletka znacząco ułatwia konturowanie twarzy. Kolejny mój zachwyt zdobył tusz False Lash Superstar X Fiber. To maskara nadająca gwiazdorski efekt w dwóch prostych krokach. Pozostałe produkty, jakie znalazłam w pudełeczko to: dwie paletki do stylizacji brwi Brow Artist Genius Kit w kolorze medium to dark i lihgt to medium. Akurat paletki nie są dla mnie, mam wykonany permanentny makijaż brwi, o czym napiszę za kilka dni na blogu. Zaciekawiły mnie natomiast kredki Brow Artist Maker, które w łatwy sposób pomogą uzyskać mocniejszy charakter naszych brwi.

W pudełku znalazły się również kosmetyki do makijażu ust. Typowy bestseller marki Loreal - pomadki Color Riche w zniewalających kolorach: 241, 347, 349, i 103. Całkowitą nowością jest paletka do makijażu ust, która idealnie spisze się jako podręczny kosmetyk do torebki. Możemy mieć przy sobie aż 5 odcieni pomadek.

Nie mogło zabraknąć podkładu i pudru prasowanego oraz zestawu korektorów. Tym razem do nowości trafia podkład i puder w kamieniu infallible 24h matte. Podkład zapewnia długotrwałe krycie, nie tworząc efektu "maski". Jest niezwykle odporny na ścieranie. Puder w kamieniu zapewnia doskonałe wykończenie makijażu nawet do 24 godzin. Paleta korektorów pozwoli nam uzyskać efekt nieskazitelnej cery bez przebarwień.
loreal, loreal true match, loreal infallible, blush sculpt, n1, loreal color rich, tusz loreal, podkład matujący, loreal matte, podkład w kamieniu, beauty,

sobota, 6 maja 2017

Jak spędziłam weekend majowy: - kawki, zakupy i osiągnięcie.

Jak weekend majowy to oczywiście relaks i wypoczynek. Takie czas najlepiej spędzić w gronie najbliższych na jakimś wyjeździe. W tym roku akurat majówkę spędziliśmy w domu. Ten czas pozwolił mi pozałatwiać kilka spraw i po dopinać kwestie związane ze ślubem. Mimo tego, że majówkę spędziliśmy w domu, to żaden z nas nawet przez chwilę się nie nudził. Było aktywne, sportowo i oczywiście towarzysko. Udało mi się osiągnąć swój cel, jaki? O tym za chwilę. 

Z reguły nie biegam, nie lubię i po prostu bieganie jest dla mnie wyjątkowo monotonne. Strasznie nudzi mnie akurat ta aktywność fizyczna. Zdecydowanie bardziej wolę siłownię i wyciskanie ciężarów. Mimo to postawiłam sobie cel i chciałam się sprawdzić, czy bez jakiegokolwiek przygotowania będę w stanie przebiec 5 km. W poniedziałek z samego rana pobrałam aplikację endomondo, zgrałam na telefon ulubioną muzykę. Obrałam ciekawą trasę i już po 38 minutach miałam ukończone aż 6 km biegu. Może dla kogoś takie 6 km to rozgrzewka, błahostka - dla mnie to jednak wyczyn i jestem dumna, że jak na pierwszy raz udało mi się tyle osiągnąć. Ciężko nie było, najgorsze odczuwałam dopiero przez kolejne 3 dni - gigantyczne zakwasy na nogach, ale mimo to na drugi dzień wyskoczyłam na siłownię. 

Zanim jednak udałam się na siłownię, umówiłam się z Kamilą na kawę i ciacho. Kamilę z bloga kamilaocieczek.blogspot.com znam już długo, poznałyśmy się na otwarciu galerii Posnania i od tego czasu otrzymujemy swoje kontakty rozmowami przez telefon i spotkaniami na ploteczki przy kawie. Spotkałyśmy się w małej kawiarni, gdzie nie byłam wstanie, opanować się przed zamówieniem smakowitego deseru lodowego. Pozwoliłam sobie na taki mały cheat meal, który odpracowałam na siłowni. Miło spędzony czas minął wyjątkowo szybko, ale mimo to udało nam się zrobić kilka zdjęć z tego wypadu.
Jak weekend majowy to oczywiście relaks i wypoczynek. Takie czas najlepiej spędzić w gronie najbliższych na jakimś wyjeździe. W tym roku akurat majówkę spędziliśmy w domu